(Source: flawlessbrunette)
Jest noc i chciałabym mieć więcej słów na jej opisanie. Jej ciężar czerwcowy, nabrzmiały zielenią drzew przejmujących władzę nad ulicami.
Jest noc i boję się że nie dotrę do tych miejsc w swojej głowie, których miałam wrażenie, że dotykam, kiedy spałam przez ostatnich dwa miesiące.
Jest noc i kiedy szliśmy ulicą Dickensa na kościele zobaczyłam napis, coś z panem, że czuwa. Napis wyryty w kamieniu, żebyśmy czuli się bezpieczni. Zawsze ten komuniakt biorę do siebie, to nie lękajcie się.
Ale ja się nie lękam. Czuję te wdzierające się talerze białych kwiatów, lepkie pręciki łaszące się do słońca. Jest czerwiec i znowu z radością czuję że nie ma tu nic do gadania miasto, nie mają tu nic do gadania modne buty.
Chcę żeby to wszystko mnie przygarnęło, żeby to morze zieleni wzięło mnie, sięgnęło po mnie jak po swoją. Bo przecież to tam należę, to tam są moi przyjaciele szpacy.
Za dwie godziny nie będzie już nocy, dźwięki rozchodzić się będą inaczej, oddechy będą szybsze i zwielokrotnione. Chcę przez tym uciec.
To ja Małgorzata, Królowa Perła Zieleni, przyzywam swoich ziomków : słoje powietrzne, białe korzenie, mchy miejskie. Oto wracam do Was, wychodzę Wam naprzeciw. Na jeden trymestr rządów.
— (via rysuje)
Whatever comes, let it come. What stays, let it stay. What goes, let it go.
— Papaji (via dddeathanddecay)
(Source: tobiji)